Jadąc na wakacje wzięłam awaryjnie koraliki. Zawsze je zabieram, rzadko używam. Tym razem pogoda nie dopisała i deszczowe dni mogłam wypełnić koralikowaniem. W ten sposób powstały dwa naszyjniki.
Pierwszy powstał z myślą o mojej Mamie. Dawno nie dostała naszyjnika, więc na pewno ten ją ucieszył ;) Ma pasować do bransoletki, którą jej zrobiłam, choć nie jest identyczny.
Powstał z koralików Preciosa.
Drugi naszyjnik powstał pod wpływem chwili i musiał zawierać kolor różowy (mam do niego słabość ;)) Długo zastanawiałam się czy neonowy róż połączyć z czernią czy bielą, ale w końcu postawiłam na letni klimat bieli. Myślę, że następny naszyjnik będzie czarno-różowy ;)
A na koniec pokażę jeszcze klasyczne połączenie czerni i czerwieni. Moja koleżanka z pracy długo prosiła mnie o właśnie taką bransoletkę, ale jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Teraz, kiedy koleżanka odchodzi z pracy, pomyślałam, że będzie to miły prezent. Szkoda, że w takich okolicznościach, ale przynajmniej miałam mocną motywację.































